XXII
Pewnego ranka zaczęły mu rosnąć skrzydła . Z dnia na dzień coraz trudniej było je ukryć. Ludzie łakomie
spoglądali podejrzewając go o coraz to inna rzecz. I wreszcie pękła bluza i piękne błękitne skrzydła po raz
pierwszy dotknęły czule powietrza .Dusza porwała się do lotu i wkrótce zapomniało tych , którzy zostali
w dole.
