06.VI.2022
Puszczam muzykę tak głośno jak się da i czuję jak drży
powietrze,
jakby się we mnie rodził zwierz
i ranił rykiem przestrzeń.
Stopa bezwiednie wybija rytm przez plecy dreszcz przebiega,
jakby się we mnie rozpędzał czołg i z siłą okrutną żyć mi
nie dał.
Huk detonacji , może krwi , gorzka codzienność do wypicia,
skoro nie możesz przy mnie być, jestem jak nieudany przeszczep
życia.
