Kwaśnego łyk wypijam wina , aż grymas deformuje twarz
i chwilę później ciało swe wyginam gdy szarpie trzewia tego wina podły smak.
Pod jakim słońcem się zrodziło na zgubę samotnego ja ,
bo gdybyś dzisiaj przy mnie była nie sięgał bym po taki nędzny kwas.
