16.IX.2022
Ledwie starłem resztki snu,
ledwie się dźwignąłem z wyra,
samotności na poddaszu uchyliłem okna.
Rozpędzoną hordą chmur malowaną słońcem,
dzień się ze mną wspomnieniami jak z kochankiem wita.
Kto obliczy ile trwa pełen obrót koła życia,
bym na niebie drugi raz mógł zobaczyć taki landszaft.
Słońce, chmury, wiatru kształt w falujących liściach,
w tym obrazie jeszcze raz chciałbym dostrzec Twoją twarz.