21.IX.2022
Jak baletnica
wspinam się na palce z trudem łapiąc równowagę,
nie tańczyć
chcę a głową dotknąć nieba.
Jak pokonany ręce
wyciągam do góry,
nie w geście
uległości ale jak ptak chcą wzbić się ponad chmury.
Stopy zbolałe
nie trzymając ciała ramiona wołają przed upadkiem,
zgarbiony znowu
chylę się ku ziemi,
nie uwolnioną
duszę więżąc w wspomnieniach Twoich cieni.
