Z niczego gdzieś wysoko rodzi się piękna , czysta idealnie ,
i z chwilą urodzenia nieodwołalnie zaczyna spadać w nicość.
Jak oszalała w pędzie doskonałym na zatracenie przeszczęśliwa ,
wciąż idealna w swoim kształcie , pełna szalonej euforii przez kilka chwil królowa życia.
I gdy już miną te sekundy od urodzenia do destrukcji , niedostrzeżona przez nikogo
rozpada się by przestać istnieć wydając cichy odgłos pożegnania .
Pod parasolem skryty słyszysz ostatni akord szalonego życia
maleńkiej kropli która w deszczu z milionem innych żywot zakończyła.
