11.VIII.2022
Spokojnie wtapiam się w szare tło,
niezauważalny zaczynam kontestować świat.
Patrzę na kobietę siedzącą niopodal z twarzą posępną,
z dłońmi przybitymi do piersi szarpiącymi sumienie.
Jaki ciężar przygniata ją do ławki,
co przyniosła ze sobą w to miejsce ostatniej szansy.
O co modli się z takim oddaniem,
czy wybaczy, czy dostanie przebaczenie.
Odwracam głowę i myślę o Tobie.
