Nieustannie to czuję , ten nieokreślony ciężar na ramionach,
codziennie próbuję zrzucić go z siebie nim mnie pokona.
Zapadam w marazm , odrętwieniem zabijam wspomnienia,
to znowu się podrywam , nieludzko ciąży ziemia.
Jeszcze szukam spokoju , w myślach po polanie brodzę,
konwalie dookoła , jak usnę to może się już nie odrodzę.
