Ten dom tak niezwykły pełen Twojej obecności,
z tym samym niebem na suficie na które leżąc patrzyliśmy.
Gdy nikt nie widzi cichutko bose stawiam stopy,
chodząc po nim czuję twój zapach słyszę twoje kroki.
Jeszcze się kwiaty pną posadzone Twoją ręką,
jeszcze zamknięty przez Ciebie smak na mnie czeka.
Świat co się skurczył jak wyschnięta gąbka
zbyt wolno minutami nie latami ucieka.
