Opadają liście z drzewa nadziei i nie wiem czy to kres czy jesień.
W błagalnym geście o kroplę radości , nikły już tylko rzucają cień.
Nagie ramiona z rozpostartymi palcami sięgają do nieba .
Czas usychania gdy bardzo czujesz jak brak czego ci trzeba.
Ile jeszcze jest we mnie słów , ile uderzeń serca ,
w ciele nie bardzo starym i w duszy starca.
