Jeszcze nie dzień mnie ten budzi a lekkie serca drżenie ,
jak wtedy gdy każe dziecinne spełniało się marzenie.
Tak Ciche jak mrok co otula w tej chwili nim ze snu się wstanie
zapachem świąt szepcząc do ucha twoje mnie wita krzątanie.
Już myśli co z trudem otwarte z uporem pędzą za snami ,
sekundy tych chwil magicznych uciekają za sekundami.
I lata co ich nie ubywa i śnieg co się znów spóźnia z padaniem
mrużą mi oczy i znów w bieli tonie świat co się nigdy starszym nie stanie.
By mogły swym blaskiem magicznym tysiąca ozdób wśród nas
kolędom witane przez wszystkich pierwszą zabłysnąć z gwiazd.
Ten dzień co zbyt szybko magicznie czarne otwiera podwoje
jest jak lekarstwo na zmarszczki duszy w święta we dwoje.
