Zapach pomarańczy , wszech obecny delikatną nutą wypełniał pokój .Na fotelu na przeciwko mnie z podkurczonymi nogami siedziała Dorotka . Na kolanach trzymała miskę do której spadały misternie obrane kawałki skórki z pomarańczy. Delikatne kropelki soku pod naciskiem noża szybowały w górę opadając mgiełką na lśniącą taflę stołu. Wyłuskane ze skórki cząstki pomarańczy w kolorze młodego bursztynu wędrowały na paterę układane misternie przez Dorotkę , której palce ociekały sokiem jak dłonie oprawcy ćwiartującego ofiarę.
-Pięknie pachną - powiedziałem
-U Sopla kupiłam , było napisane że to "Serena" - odpowiedziała
-On zawsze miał "Sereny" , ciekawe czy w tym roku też będą takie smaczne - dodałem
-Skórkę mają cienką i są soczyste i słodkie też - powiedziała przełknąwszy mały kawałek pomarańczy
Zachęcony tym gestem sięgnąłem do talerza i uważając żeby nie poplamić sokiem koszulki poczęstowałem się kilkoma kawałkami. Istotnie były pyszne , soczyste i słodkie . Miąższ miały delikatny , rozpływający się w ustach. Z przyjemnością zjedliśmy przygotowane owoce do ostatniego kawałka.
-Skórkę zasypię cukrem , przyda się do makowca - powiedziała Dorotka
-Wyszorowałaś ją przed obraniem?- zapytałem
-Tak i sparzyłam wrzątkiem - odpowiedziała
Z miską pełną skórki obranej z pomarańczy poszła do kuchni. Przyjemnie było tak patrzeć na nią klapiącą kapciami po terakocie i czuć na opuszkach palców intensywny zapach zjedzonych przed chwileczką owoców.
-Możesz mi pomóc ? - poprosiła z kuchni - skończył się cukier i trzeba go przynieść z piwnicy -dodała
-A słoik masz , czy też przynieść ? - zapytałem stojąc w drzwiach do piwnicy
-Możesz przynieść taki ozdobny zamykany na klamrę , stoi na górnej półce - odpowiedziała
Po chwili zaopatrzony w torbę cukru i słoik pojawiłem się w kuchni.
-Daj Dorotka to pokroję tę skórkę na drobno , nie będzie trzeba później się z tym mordować - poprosiłem
Nie czekając na odpowiedź sięgnąłem po deskę do krojenia opartą o grzejnik i durzy nóż szefa kuchni. Chciała mi pomóc , ale zaprotestowałem mówiąc:
-Daj spokój , jeszcze sobie dziabniesz palucha , lepiej zrób herbatę taką najlepszą jak ty robisz.
-Jak chwilę zaczekasz to dodamy odrobinę skórki z pomarańczy-dodałem.
Zanim zdążyła zaparzyć herbatę , dodać cytryny i cukru już miałem drobno posiekaną skórkę z pomarańczy przygotowaną do zasypania cukrem. Odrobinę jej Dorotka dodała do szklanek z herbatą , a pozostałość zasypała cukrem szczelnie zamykając słoik.
Po chwili siedzieliśmy przy kuchennym stole popijając przepyszną herbatę i patrząc na magiczny słoiczek w połowie wypełniony pomarańczowym złotem , czekający na zbliżające się święta aby wystąpić w roli gwiazdy makowego farszu.
Ten smak i ten zapach gdy tylko zamykam oczy wracają do mnie wspomnieniem tak silnym i rzeczywistym jak wszystko czego mogę dziś dotknąć i posmakować.
