Ostatnie dni miały smak goryczy , dławiły głos ściskając wściekle gardło . W szalonym galopie niebezpieczne myśli pędziły na zatracenie , pchając świat ku przepaści. Chaotyczne próby oswobodzenia umysłu grzęznącego w nieludzkiej codzienności były równie skuteczne jak prośby o cud. To przeświadczenie o daremności oczekiwania , było jak trucizna która z początku nie zdradza swojego istnienia , a jednak z czasem osłabia i zabija. Jak w takim wiecznym wahaniu się pomiędzy nadzieją i beznadzieją znaleźć wytchnienie i odpocząć.
