19.VIII.2022

W dzień pochmurny i duszny przerywany deszczem co wytchnienia nie daje,
skryty w niszy w półcieniu, nie chcąc być gdzie jestem żalem innych okryty staję.
Być w tym miejscu to jak płynąć przez wodę mętną i wzburzoną z kamieniem u szyi,
każdy oddech wywalczyć, zmęczonego ciała każdym ruchem pozostawać na ziemi.
Takie już widać przeznaczenia żądania, że przyjdzie się uczyć pieśni żałobnych
nie toastów weselnych, a na kwiatach już tylko zamawiać ostatnie pożegnania.