26.IX.2021

Jeszcze pamiętam ten dzień , może nie cały . Trochę wystraszony ale szczęśliwy , wiedziałem że to spełnienie nieśmiałych planów . Od tej chwili miłość była pokarmem dnia codziennego , siłą sprawczą wszystkiego co mną kierowało . Czułem tą radość , że nie jestem już sam , że to co zwykłe codzienne nabrało sensu . Problemy , wysiłek i radości stały się naszym wspólnym życiem .Bliskość niczym nie ograniczona , zrozumienie , zaufanie i ta nieodparta , nieustająca chęć spełniania marzeń kochanej osoby , codzienne czytanie jej myśli . Ta troska o jej szczęście , codzienne potwierdzanie miłości nie zmieniła się do samego końca , nie osłabła , nie wypłowiała .Pokryła się szlachetną patyną czasu , stężała . Przez te lata , nie umknęło nam żadne drżenie serca , żadne drgnięcie powiek , zrośnięte dwa życia ani na chwilę nie oddaliły się od siebie , nie wypełniły ani na moment ciszą.
Jeszcze pamiętam naszą drogę z kościoła do Rewala do restauracji "Rycerska" ,po której nie pozostał już ślad. Świeciło słońce , wiatr pędził po niebie wysokie kłębiaste chmury , uśmiech nie schodził nam z twarzy (oglądając zdjęcia z tamtego dnia widzę jak dużo się uśmiechałem , jak nigdy) . Słońce świeciło i koło mnie . Moja kochana Dorotka , moja radość , mój największy przyjaciel....